RSS
środa, 25 kwietnia 2012

Mijałyśmy z Dziewczynką gromadę dzieciaków wracających ze szkoły. Jeden z chłopców podbiegł do Dziewczynki i zaczął ją głaskać.

- Musisz ugryźć ją w ucho! - krzyknął jego kolega. 

- Nie muszę. Lubi mnie! - powiedział cicho chłopiec i pobiegł za ferajną. 

Cała ta sytuacja jest zrozumiała tylko dla tych, którzy widzieli kanadyjsko-amerykański film "Śnieżne psy"(motyw gryzienia w ucho przewija się przez cały film - to sposób na ujarzmienie haszczaka o imieniu Demon). Akurat leciał przedwczoraj na "jedynce", więc dzieciaki były na bieżąco. Ja na szczęście też;)

wtorek, 17 kwietnia 2012

Od czasu do czasu widuję starszego pana z czekoladowym labradorem. Pies zawsze jest na smyczy, a pan schodzi z drogi na widok innych psiarzy. Dziś odkryłam sekret ciągłego uwiązania psa. I bynajmniej nie jest to - jak mi się wydawało na odległość - agresja.

Pan z czekoladowym psem szedł chodnikiem na wprost nas. Musieliśmy się minąć w bliskiej odległości, zejście poza krawężnik oznaczałoby ugrzęźnięcie w błocie po kostki. Dziewczynka na widok uroczego kolegi runęła na ziemię łapami do góry. Starszy pan natychmiast odciągnął swojego psa, a do mnie rzucił z dezaprobatą:

- Pozwala jej pani tak kłaść się w błocie? Całą podłogę czarną będzie pani w domu miała.

(No tak. Czekoladowy labrador rzeczywiście lśnił czystością. A na Dziewczynce, po kilkukrotnym wyłożeniu się na ziemi i szaleństwach z psimi kumplami, nie było nawet kawałka białego futerka. Pan miał rację - teraz to podłoga w domu jest czarna. Ale jakoś mi nie żal)

11:34, katarzynahenryka
Link Komentarze (5) »
sobota, 14 kwietnia 2012

Dziewczynka po sterylizacji nosiła* ochronne ubranko w kolorze khaki. Wczoraj podczas spaceru z Panem, jakieś dziecko wykrzyknęło na jej widok z wyraźną nutą zachwytu w głosie:

- Mamo zobacz, pies! Wojskowy! 

*Piszę nosiła, bo właśnie wróciłyśmy od weta - szwy zdjęte, koniec ubranka i koszmarnego, plastikowego kołnierza. Niech żyje wylizywanie brzucha!

poniedziałek, 09 kwietnia 2012

Dziewczynka po sterylce ma się coraz lepiej. Oczywiście w swoim kubraczku chroniącym szwy zwraca uwagę wszystkich. Co chwilę więc ktoś zadaje sakramentalne pytanie: "A co się stało?"

I tu się zaczyna. 

Sąsiad z piętra: - Tacy miłośnicy zwierząt, tak? I co?! Suczkę radości macierzyństwa pozbawili! Taką krzywdę zrobić psu!

- Proszę pana, a co potem z tymi szczeniaczkami? - próbowałam się bronić.

- Aaaa! Odchować trzeba! Wysiłku trochę włożyć, a nie na łatwiznę taką iść!

Dalej dyskutować mi się już nie chciało. Inni zwolennicy opcji, że "każda suczka przynajmniej raz powinna mieć małe", są na szczęście bardziej opanowani. Kończy się na poklepywaniu Dziewczynki, kiwaniu głową i powtarzaniu: "Biedactwo".

Na szczęście Ci, którzy rozumieją, są w większości. Takie przynajmniej odnoszę wrażenie.

wtorek, 03 kwietnia 2012

Starszy pan spotkany na osiedlu: - A kiedy będzie miała pani małe pieski? Bo ja od razu się piszę na jednego. Moje wnuki marzą o takim "haskim"...

Małych piesków nie będzie. Chociaż wiem, że byłyby najpiękniejsze na świecie. Jutro Dziewczynka idzie na sterylizację. Bo wierzę tym, którzy mówią, że tak dla psa lepiej. A małych piesków bez domu jest aż nadto - "haskich", "nie-haskich", do wyboru, do koloru. 

Pewnie, że się boję. Trzymajcie kciuki.

15:56, katarzynahenryka
Link Komentarze (4) »