RSS
poniedziałek, 21 maja 2012

Wieczór. Robi się już szaro, wracam z Dziewczynką ze spaceru nad potokiem. Mijamy stawy. W szuwarach leży martwa kaczka. Dalej kolejna. 

Spotykamy starszego pana z małym pieskiem.

- Widziała pani coś może? Podobno tu jakiś zwierz grasuje i kaczki zagryza. Dwie tu leżą martwe... - zagaił.

- Zwierz? Wiem, że piżmaki tu są, ale one na kaczki nie polują (tak, wiem o piżmakach trochę, bo Dziewczynka ma niestety jednego na sumieniu - upolowała sobie zimą). Może to psy te kaczki dopadły - wciągnęłam się w rozważania nad leżącym w stercie piór kaczorem.

- Wie pani, jak tu stałem, to coś chlupnęło i dało nura pod wodę. Nie zdążyłem zobaczyć dokładnie, ale chyba właśnie wciągnęło kolejną kaczkę pod wodę...

No teraz to naprawdę powiało grozą... Zaczęłam wpatrywać się w staw, gdzie tajemniczy zwierz miał porwać w toń kolejnego ptaka. Właściciel małego pieska kontynuował:

- Ja to nawet zasięgnąłem języka u miejscowych wędkarzy. I oni mówią, że ktoś tu trzydzieści żółwi wypuścił. I norki amerykańskie... Coś musi być na rzeczy. No, to idziemy... Dobrego wieczoru!

 

 

wtorek, 15 maja 2012

Jedziemy do domu

Grudzień 2010. Pociąg relacji Zakopane-Warszawa. Mam Dziewczynkę od ledwie godziny, nie ma nawet jeszcze imienia.

sobota, 12 maja 2012

Dzień pierwszy. Leniwy wieczór. M. przerzuca kanały w telewizorze. Podchodzi do niego Dziewczynka.

- Była dziś grzeczna? - pyta M.

- Bardzo! Od paru dni zachowanie psa wzorowe. Przychodzi na każde zawołanie - pochwaliłam psinę.

M. wycelował w Dziewczynkę pilota. 

- Pstryk! Wyłączyłem psu grzeczność!

***

Dzień drugi. Poranny spacer. Dziewczynka zwiała z parku na osiedle żreć chleb pod balkonami. 

wtorek, 08 maja 2012