RSS
sobota, 21 lipca 2012

Jadę z Dziewczynką autobusem. Dosiada się kobieta z dziećmi. Mniej więcej siedmioletni chłopiec staje obok psa.

- A można pogłaskać? - pyta.

- Można - przytaknęłam, bo Dziewczynka przyzwyczajona jest, że dzieci często się nią interesują.

- A jak ma na imię? - dopytuje chłopiec.

- Dziewczynka.

- Pani sama tak wymyśliła, czy już się tak nazywała?

- Sama wymyśliłam...

- Aha. A na drugie jak ma? - spytało dziecko.

- Psy nie mają drugich imion - wtrąciła jego mama.

- Ma tylko jedno - powiedziałam. - A ty jak byś jej dał na drugie? 

Chłopiec zamyślił się i wykrzyknął:

- Milusińska! Bo lubi jak się ją głaszcze.

- No to dobrze. Od teraz na drugie ma Milusińska. Dziewczynka Milusińska.

Kobieta z dziećmi zaczęła szykować się do wyjścia na kolejnym przystanku. Wyraźnie zadowolony chłopiec zapytał jeszcze.

- A skąd pani ją ma?

- Przywiozłam z Zakopanego.

Chłopiec chwycił mamę za rękaw:

- Mamooo, a pojedziemy do Zakopanego po takiego psa?

--------------

SZUKAMY KORBY!!!

zaginęła sunia husky

Kochani, w środę 18 lipca, ok. 10.00 na warszawskim Służewie (okolice ul. Wałbrzyskiej) zaginęła koleżanka Dziewczynki - Korba. To sunia husky, biało-szaro-czarna z charakterystyczną różową plamką na nosie. Ma czerwoną obróżkę z doczepioną adresówką. Jest zaczipowana. Rozglądajcie się, Korba może być już bardzo daleko od domu...

Dołączcie też do WYDARZENIA na Facebooku - tam na bieżąco są aktualizowane informacje na temat poszukiwań. 

07:48, katarzynahenryka
Link Dodaj komentarz »
środa, 11 lipca 2012

Szukamy mieszkania do wynajęcia. Kiedy już coś nam się spodoba, dzwonię i od razu pytam, czy zwierzaki są akceptowane, bo mamy psa i kota (tak, przyznaję i trochę mi wstyd - zatajam w tych rozmowach jednego kota, bo "pies i kot" powiedziane tak szybko jak się da, brzmi jakoś bezpieczniej niż "pies i dwa koty"). I jakoś tak żaden z agentów i wynajmujących nie zapytał jeszcze o tego nieszczęsnego kota. Wszystkich interesuje pies.

Podstawowe pytanie: - Duży czy mały?

Kiedy mówię, że husky, słyszę głębokie westchnienie. Nie czekając na kolejne pytania, wyliczam: - Dorosła suka, spokojna, nie niszczy, nie wyje.

Wczoraj oglądaliśmy dwa mieszkania. Oczywiście na oglądanie chodzimy z Dziewczynką.

Mieszkanie pierwsze:

Bardzo przestronne dwa pokoje, duży balkon, fajna kuchnia, łazienka wielkości salonu. Super. Do tego bardzo dobra cena. Siadamy w salonie na kanapie, właściciel na krześle. Dziewczynka rozkłada się na dywanie.

- Rozumiem, że w razie czego te dywany można będzie zabrać? Wie pan, przy tym psie, to dywan nie jest dobrym rozwiązaniem... - tłumaczę.

- A co z parkietem? - właściciel jest chyba zaskoczony. Ja też.

- To znaczy? - odpowiadam pytaniem na pytanie.

- No, czy pies nie zniszczy. Niektóre psy strasznie drapią.

- Nasz nie drapie - mówimy zgodnie. Dziewczynka wstaje i wyraźnie zaczyna się niecierpliwić. Ciągnie mnie w kierunku wyjścia. Właściciel kontynuuje:

- Bo wiedzą państwo, to nie byle jaka podłoga. To jest drewno. Biała brzoza!  Z importu! Osobiście sprowadzałem. I ja nie chciałbym, żeby to zniszczone zostało! I proszę państwa to jest tak, że mi się też klienci spodobać muszą. Byle komu nie wynajmę. Bo tu tacy byli przed państwem, bardzo zainteresowani, ale zaczęli mówić: "to trzeba wyrzucić, tamto przestawić, tamto wynieść". To ja im powiedziałem, że jak swój dom będą mieć, to wtedy rządzić się będą!

Dziewczynka zaczyna popiskiwać. Wychodzimy. Żegnamy się miło. 

Mieszkanie drugie.

Trzy niewielkie pokoje. Salon połączony z kuchnią. Staroświecka boazeria prawie na wszystkich ścianach. Łazienka w kafelkach chyba sprzed trzydziestu lat. I niemiłosierny bałagan.

- Proszę sobie wyobrazić, że tego wszystkiego tu nie ma! - właściciel gorliwie przeprasza za porozrzucane rzeczy i ogólny chaos. Wyprowadza się właśnie.

Oglądamy. Właściciel opowiada o swoim psie. O tym, że już dawno by się wyprowadził, ale nie chciał psu staruszkowi rewolucji w życiu robić. Pies nie żyje od kwietnia ubiegłego roku. W przedpokoju jeszcze smycz wisi. W kuchni jest psia miska. W małym pokoju ściana obryzgana śliną (w końcu to był bokser).

Chyba znaleźliśmy nowy dom. 

16:15, katarzynahenryka
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 09 lipca 2012

Podróże z psem

 

Tych, którzy śledzą moje wpisy o Dziewczynce, zapraszam także na drugiego bloga: podrozezpsem.pl

11:39, katarzynahenryka
Link Dodaj komentarz »
piątek, 06 lipca 2012

Dziewczynka lubi ganiać za piłką. Dziś z piłką w pysku pognała w krzaki, a potem do potoku. Wróciła oczywiście bez piłki (tylko na marginesie dodam - bez piłki, za którą zapłaciłam 16 zł). 

- Weź piłeczkę! - krzyknęłam a Dziewczynka ochoczo wróciła do wody szukać zguby. Po kilku nieudanych próbach sama wlazłam w krzaki. Oczywiście po piłce ani śladu. Dziewczynka pobiegła jeszcze raz. 

- No chodź już - spisałam piłkę na straty.

Dziewczynka wybiegła z krzaków najszczęśliwsza na świecie. Z piłką w zębach. Nie szkodzi, że z taką do koszykówki. I bez powietrza. Piłka to piłka. Dobry pies...

 

11:29, katarzynahenryka
Link Komentarze (3) »